Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ananas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ananas. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 września 2014

Skrzydełka w coca-coli


Hej!
Dzisiaj znowu banalny i szybki przepis na obiad, spotkanie ze znajomymi lub jeśli ktoś lubi - przekąska do filmu zamiast popcornu. Mowa tu o skrzydełkach w coca coli. Są idealne!!!! Odkryłam ten przepis dzięki Lucindzie Scali Quinn, pozmieniałam po swojemu i oto jest. Jeśli próbowaliście i smakowały Wam skrzydełka w miodzie (przepis tutaj) to te również przypadną Wam do gustu. Mają w sobie wszystkie smaki, których potrzebujecie - słodki od coli, kwaśny od soku z limonki, ostry od papryczki chili i słony od sosu sojowego. Oprócz tego skrzydełka są chrupiące na zewnątrz i mięciutkie i soczyste w środku. Czego chcieć więcej?
Możecie je upiec w piekarniku lub - jeśli ktoś czyta ten przepis przygotowując się na grilla - upiec na grillu.
Koniecznie wypróbujcie ten przepis i dajcie znać, co myślicie.
Do dzieła!

wtorek, 22 lipca 2014

Szaszłyki z kurczakiem na słodko

Hej! Dzisiaj druga propozycja na szaszłyki. Tym razem bardziej na słodko i dla osób, które lubią połączenia z owocami. Krótko i na temat.
Zapraszam.

wtorek, 7 stycznia 2014

Sałatka z kurczakiem i ananasem

Odkąd wzięłam sobie na barki maximum obowiązków, w domu pojawiam się tylko, żeby się wyspać, a i to wychodzi ciężko. Dlatego, żeby nie umrzeć z głodu wymyślam sobie sałatki, które przy okazji są pożywne. Pewnie już wiecie, więc lubię dziwne połączenia słodkiego ze słonym, ostrym lub kwaśnym. Dzisiaj będzie combo. Wszystko na raz - idealne połączenie. Nie przedłużając zapraszam do przepisu, troszkę orientalnego, troszkę hawajskiego. Mam nadzieję, że wypróbujecie i Wam zasmakuje.
Zapraszam!

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Miruna w sosie słodko-kwaśnym

Hej!
Tak, tak wiem - nie było mnie okropnie długo. Ale zupełnie nie z mojej winy! Od pewnego czasu dostałam w twarz lawiną nowych obowiązków i moje jedzenie ogranicza się do zamówienia czegoś w restauracji albo objadania znajomych. Na szczęście, kiedy wracam do rodzinnego miasta, wszystko zwalnia, ludzie nigdzie się nie spieszą i nawet mam czas coś ugotować. 
Dziś pokażę Wam jak przygotować rybkę w innej odsłonie niż zwykle. Może zachęcę kogoś do zamienienia tradycyjnie smażonej ryby, na coś bardziej oryginalnego. My w domu uwielbiamy takie słodko-kwaśne smaki, dlatego ryba rozeszła się w sekundę. Nie sugerujcie się tym, że to miruna - możecie użyć również dorsza czy mintaja. Przepis dostałam od koleżanki, troszkę się nim pobawiłam i przedstawiam Wam moją wersję tego dania.
Zapraszam!